Update cookies preferences

Na Cyprze obecnie (pisane 22 luty 2020) jest okres Karnawału (rozpoczął się w Tłusty Czartek - Tsikonopempti).
Jutro odbędzie się Karnawałowa Parada dla dzieci.

Wesoła i bardzo kolorowa grupa dzieci przebranych za klowny podczas dziecięcej parady karnawałowej w Limassol w 2014 roku.  Dzieci są naśladuja nauczycielke pokazującą. Zaczynają z przykucu.
Dziecięca Parada Karnawałowa ulicami Limassol (2014)


W Polsce Tłusty Czwartek to przede wszystkim dzień, w którym króluje pączek! A jak się obchodzi ten dzień tutaj, na Cyprze? Czy miejscowi też jedzą pączki i chruściki czy może tradycja cypryjska wygląda trochę inaczej?


Karnawałowe Olbrzymy, satyryczne figury, którymi co roku Limassol przyozdobione w okresie karnawału.  Satyryczne figury mężczyzn grających na różnych instrumentach.
Karnawałowe Olbrzymy którymi co roku Limassol przyozdobione w okresie karnawału.  (Limassol 2019)


Tsiknopempti

Cypryjski Tłusty Czwartek nazywa się - Tsiknopempti. Nazwa pochodzi od: Tsikno - co oznacza zapach smażonego (czy spalonego) mięsa i Pempti - czwartek.

W tym dniu zapach płonącego węgla drzewnego czy przypiekanego mięsa unosi się w powietrzu w miastach na całym Cyprze. Przygotowuje się i spożywa duże ilości potraw mięsnych (z grilla, z foukou czy pieczone) przed nadejściem Wielkiego Postu, który trwa 50 dni. Najbardziej popularne są grillowane tłuste souvle (wieprzowina, jagnięcina czy baranina) z obracanego rusztu, ale również souvlakia i shefalia.

Komunikacja miejska na Cyprze oczywiście istnieje, ale różni się trochę w swoim funkcjonowaniu od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni w Polsce czy nawet w wielu innych odwiedzanych państwach. W tym poście postaram się Wam przybliżyć jak z niej korzystać i jak sobie ułatwić zrozumienie tras i odnalezienie przystanków.

Przez wiele lat mieszkania na Cyprze korzystaliśmy z komunikacji miejskiej w bardzo ograniczony sposób, a nawet do czasu kiedy mój partner miał samochód, nie korzystaliśmy z niej w ogóle. Zresztą większość Cypryjczyków również z komunikacji miejskiej nie korzysta. Tutaj w większości domów mają po 2 czy nawet 3 samochody ponieważ łatwiej i szybciej wszędzie się dostać. Rzadko więc można spotkać tutejszych w autobusach, jeśli już to najczęściej osoby mieszkające na wsi albo starsi którzy już samochodów nie prowadzą. Być może dlatego komunikacja miejska tutaj jest słabiej rozwinięta niż w Polsce albo dlatego że jest ona słabo rozwinięta to ludziom zwyczajnie wygodniej korzystać z samochodów?! Jak myślisz? 

Przez pierwszy rok mieszkałam na wioskach i tam autobusy dojeżdżały (po jednym), ale w trakcie tego całego okresu widziałam je może z kilka razy. Gdy próbowałam się dowiedzieć o to, jak kursuje autobus, to właściwie nikt ze znajomych nie potrafił mi powiedzieć. Wiedzieli tylko gdzie znajduje się przystanek - jeden czy drugi - i że czasami autobus gdzieś tam przejeżdża. Miałam wtedy wrażenie jakby autobusy to były jakieś widma. Nigdy więc z nich nie korzystałam i nawet kilka razy zdarzyło mi się z buta pójść do miasta czy pobliskiej wioski.

Później po przeprowadzeniu się do Limassol widywałam już autobusy dużo częściej i nie raz korzystałam z autobusu numer 30, który kursuje wzdłuż całego wybrzeża Limassol. Jest to najbardziej znana linia w Limassol i większość turystów głównie z niej korzysta. Nawet przy wynajmowaniu mieszkania jednym z ważniejszych kryteriów było aby znajdowało się ono blisko do przystanków autobusowych, na których zatrzymuje się 30tka. W późniejszym czasie odkryłam jakimi autobusami mogę dojechać do szpitala na badania i czekając na przystanku autobusowym przy Starym Szpitalu (obecnie główny przystanek EMEL w Limassol) zaczęłam się dopytywać o różne możliwe połączenia, studiować mapy i tablice połączeń. Odkryłam wtedy między innymi, że jest całkiem niezłe połączenie z Limassol do Troodos (nr 64) i wiosek w Troodos oraz że kursują również autobusy do różnych wiosek bliżej miasta Limassol - niestety tylko kilka razy dziennie i najczęściej w takich godzinach, aby dowieźć dzieci do szkoły w mieście i w południe, aby mogły one wrócić.

Na Cyprze każdy dystrykt (Limassol, Pafos, Larnaka, Nikozja czy Agia Napa) mają swoich własnych przewoźników i oni dbają o transport w obrębie danego dystryktu.

Autobusy zaparkowane na jezdni, oczekujące na kolejny kurs
Autobusy oczekujące na kolejny kurs - Limassol, Stary Szpital

Tego roku zima jest zupełnie inna od poprzednich. Większość dni jest deszczowa i już zostały przepełnione wszystkie zbiorniki wodne. Dobra wiadomość jest taka, że nie zabraknie wody tego lata na Cyprze i nie będą nikomu jej dostarczać tylko co drugi dzień. Jednak deszcze te niosą ze sobą też pewne zniszczenia. Np. uprawa ziemniaków w rejonie Famagusta została zniszczona w co najmniej 80%! Nie mówiąc o różnych zniszczeniach domów i infrastruktury miejskiej.

Obfite deszcze powodują odrodzenie się wielu wysuszonych starożytnych rzek. Obecnie można podziwiać przepiękne krajobrazy i wodospady, które w innych okresach nie istnieją, a te które znamy teraz wyglądają najpiękniej.

Już w grudniu po kilku deszczowych dniach podczas spacerów można było dostrzec jak bardzo odżyła natura, jak mocno się wszystko zazieleniło i jak wiele kwiatów zakwitło. Wiele z nich pojawiło się dużo szybciej niż to zwykle bywa. Co dziwne, na jednym ze spacerów pod koniec listopada znalazłyśmy nawet kwitnące już drzewko migdałowe (normalnie kwitną w lutym).

Wiosenny pejzaż z kwitnącym na różowo przydrożnym drzewkiem migdałowym.
Kwitnące drzewko migdałowe (koniec lutego 2013)

Zdjęcie przedstawiające zachód słońca na polu z drzewami karobowymi. Na zdjęciu widnieje napis "Podsumowanie roku 2019"

Końcówka roku to najczęściej podsumowania i refleksja na temat całego roku. Dotychczas tego nie robiłam ale tym razem wzięłam się za podsumowanie 2019 roku. Zaczęłam zaglądać w moje archiwa zdjęć, zapiski z Wikiloc oraz moje notatki i spisałam je w tabelkę - co robiłam w jakim miesiącu? (Za namową Pani Swojego Czasu i jej wyzwania #wymiatamzPSCw2020 ). Kartki wypełniały się a ja w coraz większym zdziwieniu i szoku przyglądałam się - ile w tym roku się wydarzyło, ile zrobiłam, w ilu miejscach byłam i ile się "stawiałam"? Jestem naprawdę zaskoczona! 
Ostatnio miałam wrażenie, że poprzedni rok był do niczego, że zawaliłam na wielu płaszczyznach i nie osiągnęłam niczego co sobie założyłam, że tylko chorowałam i ogólnie było ciężko. Zdawałam sobie jednak sprawę z tego, że ten rok był już duzo lepszy od poprzednich.

Prawda jest taka, że ostatnie tygodnie i dłuższe okresy czasu, których potrzebowałam na regenerację po każdym wyjściu z domu bardzo przyćmiły wszystko, co się w tym roku wydarzyło.


Pierwsze dni od powrotu z Pissouri czułam się wciąż jak zawieszona pomiędzy niebem a ziemią! Aż trudno było uwierzyć, że te dni naprawdę się wydarzyły, że nie był to tylko sen. Nie wiem, czy widziałam na Cyprze piękniejsze miejsca!


Słońce ponad taflą morza i górzysty krajobraz z sosnami z lewej strony kadru, na wzgórzu.
Zachód słońca w okolicach Pissouri


Najlepszym miejscem na ucieczkę od zgiełku miasta i tłumów ludzi jest wyprawa na łono natury. A najlepszym sposobem na pozostanie z nią bardzo blisko i nocleg poza domem jest spanie pod namiotem. Przynajmniej dla nas!
Dlatego też, kiedy udało mi się zdobyć dwa dni wolnego (z rzędu i dla nas obojgu, po raz pierwszy od kilku lat) od razu kombinowałam gdzie się wyrwać...

Zbliżały się Henriego urodziny i wybrał, aby ten dzień spędzić tylko we dwoje, zamiast jakoś hucznie je świętować.
Mieszkając w mieście i pracując 6 dni w tygodniu po 8 i więcej godzin (wciąż będąc na nogach), człowiek może być bardzo zmęczony i niczego bardziej nie pragnie jak cisza, chwila spokoju i relaks... Potrzebna jest odmiana. Ponieważ mieszkamy na wybrzeżu i dostęp do morza mamy na co dzień to samo wyjście na plaże i popływanie czy poleżenie sobie na słoneczku, może nie wystarczyć. Tym bardziej, jeśli jesteś osobą, która dużo lepiej relaksuje się w lesie, w otoczeniu drzew i wolisz wędrówki po lesie czy górach.

Jesteśmy z tych osób, dla których bardziej liczą się przeżycia i zbierane wspomnienia niż drogie prezenty. Henriego urodziny jak zwykle więc starałam się zaplanować tak, aby przeżyć kolejną przygodę. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się co wybrać w danym roku. Nie było to łatwe, ponieważ oboje pracowaliśmy w tym samym miejscu i o dniach wolnych od pracy dowiadywaliśmy się na niedługo przed. Trzy tygodnie chodziłam za managerem i przypominałam mu, że Henri ma urodziny i z tego powodu potrzebuję dostać dla siebie i dla niego wolne (razem!) na co najmniej 2 dni. No i udało się! Jednak o tym, że faktycznie będziemy to wolne mieli, dowiedzieliśmy się prawie na ostatnią chwilę.

Długo się zastanawiałam gdzie mamy wyruszyć. Myślałam między innymi o Troodos i pozostaniu na noc w hotelu w Platres, wycieczce rowerami do Governors Beach i tam kempingowaniu - ale to zbyt męczące a mieliśmy odpocząć. No i lepiej w góry, w las, za którym zawsze tęsknimy. Decyzja więc padła na nocleg pod namiotem w Troodos.

Namiot rozstawiony w lesie pomiędzy sosnami
Nocleg pod namiotem w Troodos


Zanim wyruszyliśmy na ten geocaching długo się zastanawiałam gdzie mamy pojechać. Tym razem poza Trimiklini bardzo przyciągały mnie do siebie takie miejsca jak Akrotiri, okolice White Rocks i Gouvernors Beach, Paraklishia i kilka innych. Ponieważ byliśmy już wymęczeni słońcem i upałami, tym razem chcieliśmy wybrać się gdzieś trochę wyżej, aby temperatury były niższe i spacer przebiegał w cieniu. Nie chcieliśmy też wstawać zupełnie z samego rana, aby Henri mógł odespać trochę po pracy. W ostatniej chwili dowiedział się, że będzie miał wolne i skończył dopiero o 5 nad ranem. Samo Troodos nie wchodziło więc w grę. Wymyśliłam sobie, że Trimiklini będzie idealne 😂 - jest położone wyżej i pomosty, do których mieliśmy iść, położone są na zalesionym terenie. Myślałam więc, że schowamy się przed słonkiem. Postanowiliśmy też zrobić tylko 2 a może 3 kesze (do zdecydowania na miejscu) więc miał być krótki i niemęczący spacer 😉 Ale jak wyszło to zobaczycie dalej. 😊

Zdjęcie przedstawiające podwójny most w Trimiklini, widziany z werandy piekarni Sigma.
Podwójny most w Trimiklini widziany z werandy Sigmy

Często pytacie “Co warto zobaczyć w Pafos?” albo “Co trzeba zobaczyć?” dlatego zdecydowałam się napisać ten artykuł. Miejsc do odwiedzenia jest naprawdę wiele (nie mówiąc o wspaniałych sposobach spędzenia czasu) i na pewno nie da się wszystkiego zobaczyć w jednym dniu. Jakby ktoś chciał większość miejsc zobaczyć to nawet kilka dni będzie mało 😉
Uwielbiam Pafos i tak naprawdę trudno mi się było ograniczyć tylko do kilku miejsc wartych zobaczenia. Myślę, że wszystko zależy od tego, jakiego typu turystą się jest, co nas interesuje i jak lubimy spędzać czas wolny...
Moje posty na temat tego “Co warto zobaczyć?” postanowiłam podzielić na kilka mniejszych - tym razem opowiem wam - co jest do zobaczenia w samym Pafos, a okolice Pafos (pobliskie wioski) i dalsze miejsca w obrębie tego samego dystryktu będą już innym razem.


Fort w Paphos sfotografowany w świetle zachodzącego słońca nad brzegiem niespokojnego Morza Śródziemnego.
Zamek w porcie Kato Pafos

"Somewhere in Cyprus" na Instagramie