Pissouri - Wędrówka Zachodnią Stroną

Pierwsze dni od powrotu z Pissouri czułam się wciąż jak zawieszona pomiędzy niebem a ziemią! Aż trudno było uwierzyć, że te dni naprawdę się wydarzyły, że nie był to tylko sen. Nie wiem, czy widziałam na Cyprze piękniejsze miejsca!

Zachód słońca na szlaku Genesis Aphrodite w okolicach wioski Pissouri. Słońce ponad taflą morza i górzysty krajobraz z sosnami z lewej strony kadru, na wzgórzu.
Zachód słońca w okolicach Pissouri

0 comments:

Pod namiot w Troodos - Troodos Camping Site

Najlepszym miejscem na ucieczkę od zgiełku miasta i tłumów ludzi jest wyprawa na łono natury. A najlepszym sposobem na pozostanie z nią bardzo blisko i nocleg poza domem jest spanie pod namiotem. Przynajmniej dla nas!
Dlatego też, kiedy udało mi się zdobyć dwa dni wolnego (z rzędu i dla nas obojgu, po raz pierwszy od kilku lat) od razu kombinowałam gdzie się wyrwać...

Zbliżały się Henriego urodziny i wybrał, aby ten dzień spędzić tylko we dwoje, zamiast jakoś hucznie je świętować.
Mieszkając w mieście i pracując 6 dni w tygodniu po 8 i więcej godzin (wciąż będąc na nogach), człowiek może być bardzo zmęczony i niczego bardziej nie pragnie jak cisza, chwila spokoju i relaks... Potrzebna jest odmiana. Ponieważ mieszkamy na wybrzeżu i dostęp do morza mamy na co dzień to samo wyjście na plaże i popływanie czy poleżenie sobie na słoneczku, może nie wystarczyć. Tym bardziej, jeśli jesteś osobą, która dużo lepiej relaksuje się w lesie, w otoczeniu drzew i wolisz wędrówki po lesie czy górach.

Jesteśmy z tych osób, dla których bardziej liczą się przeżycia i zbierane wspomnienia niż drogie prezenty. Henriego urodziny jak zwykle więc starałam się zaplanować tak, aby przeżyć kolejną przygodę. Od jakiegoś czasu zastanawiałam się co wybrać w danym roku. Nie było to łatwe, ponieważ oboje pracowaliśmy w tym samym miejscu i o dniach wolnych od pracy dowiadywaliśmy się na niedługo przed. Trzy tygodnie chodziłam za managerem i przypominałam mu, że Henri ma urodziny i z tego powodu potrzebuję dostać dla siebie i dla niego wolne (razem!) na co najmniej 2 dni. No i udało się! Jednak o tym, że faktycznie będziemy to wolne mieli, dowiedzieliśmy się prawie na ostatnią chwilę.

Długo się zastanawiałam gdzie mamy wyruszyć. Myślałam między innymi o Troodos i pozostaniu na noc w hotelu w Platres, wycieczce rowerami do Governors Beach i tam kempingowaniu - ale to zbyt męczące a mieliśmy odpocząć. No i lepiej w góry, w las, za którym zawsze tęsknimy. Decyzja więc padła na nocleg pod namiotem w Troodos.

Namiot rozstawiony w lesie pomiędzy sosnami
Nocleg pod namiotem w Troodos


Ci, którzy czytają nas już od jakiegoś czasu to wiedzą, że nie mamy samochodu i poruszamy się wszędzie autobusami, rowerami i na pieszo. Do Troodos jak zawsze wyruszyliśmy autobusem nr 64.
Musieliśmy się jednak trochę lepiej wyspać po szalonej sobotniej nocy w pracy, więc nie było mowy, żebyśmy wyruszyli autobusem o 9.30 z rana. Tym bardziej że ten autobus rusza spod Starego Szpitala, więc trzeba doliczyć jeszcze 1h, aby tam dotrzeć. Ponieważ była to niedziela poranny autobus był jedynym jadącym do samego Troodos. Znalazłam jednak dojazd do Platres autobusem, który wyjeżdżał z Limassol o godzinie 17. Stamtąd trzeba się jeszcze dostać do Troodos. Moglibyśmy wziąć taksówkę, ale byłby to koszt 25eur, a można się przecież miło przejść w górę, wzdłuż szlaku Kalidońskiego 😊 hahaha


Teraz jak sobie przypomnę to może jednak trzeba było podjechać tą taksówką 😋 (choć Henri twierdzi, że nie wziąłby i tak taksówki ani nie wchodziłby z tak pełnymi plecakami ponownie).
Jechaliśmy tylko na jedną noc i już na drugi dzień w południe mieliśmy wracać, ale jadąc na kemping to czy jedziesz na jedną noc, na trzy czy nawet na tydzień to praktycznie tak samo się zapakujesz (przynajmniej my 😉). Prawdopodobnie sztukę pakowania mamy jeszcze do opanowania, bo zawsze jakoś dużo wszystkiego nam wychodzi.

Zapakowaliśmy: namiot, 2 śpiwory, karimatę, jakieś rzeczy na przebranie, najpotrzebniejsze narzędzia, apteczkę, małą kuchenkę gazową, patelnie, sztućce, jednorazowy grill (bo nawet nie wiedzieliśmy, czy będzie gdzie i jak zrobić ognisko, a i do tego mieliśmy ze sobą zamarynowane szaszłyki), minimum kosmetyków, wodę do picia, mój aparat i kilka innych rzeczy. Do jedzenia mieliśmy jeszcze chleb, kilka energy bars, halloumi cheese, i wino. Niby nic, niby wszystkiego mało a po spakowaniu wyszło ok. 20kg u Henriego w plecaku i ok. 10kg u mnie. Wariaci 😅 no ale z czego tu zrezygnować?!

Kobieta odwrócona bokiem, stojąca z kijkiem do wędrówki i ciężkim plecakiem na plecach.
Z moim 10kg plecakiem...

Jak się jedzie samochodem to nie ma problemu - wrzucasz wszystko do samochodu i zawozisz na miejsce. Zanim pojedziemy na kolejny taki kemping najpierw musimy się postarać o lżejsze śpiwory oraz lżejsze i zajmujące mniej miejsca inne przybory.

Po dotarciu do Platres od razu ruszyliśmy w drogę. Chcieliśmy dotrzeć na pole namiotowe jeszcze za dnia, aby nie rozbijać namiotu po ciemku. Na Cyprze w połowie lipca słońce zachodzi ok. 20 więc mielismy ok 1,5h aby dojść do celu.

Z Pano Platres (1200m n.p.m.) ruszyliśmy w kierunku szlaku Kaledońskiego (Caledonia Waterfalls) i nim dalej w górę do Troodos (1720m n.p.m.).

Zadowolona kobieta na szlaku
Na szlaku

Ohh już niedługo okazało się, że ścieżka, którą zapamiętaliśmy jako łatwą i przyjemną, z naszymi plecakami była dużo trudniejsza do wędrówki.

Odpoczynek pod altanką na szlaku Kalidonia. Mężczyzna stojący z workiem do wędrówki.
Odpoczynek pod altanką

Nasz pierwszy odpoczynek mieliśmy przy jednej z altan. Uff ufff... już wtedy wiedzieliśmy, że lekko nie będzie 😅 Ale kto da radę jak nie my?! Chwila odpoczynku, coś do podjedzenia, woda i wkrótce ruszyliśmy dalej. Tego dnia nie spotkaliśmy tutaj zbyt wielu turystów... albo byłam tak zajęta naszą przygodą i jednoczesnym podziwianiem natury, że po prostu ich nie pamiętam. Droga, mimo że ciężka, była niezwykle przyjemna - mam na myśli zapachy lasu, śpiew ptaków, kojący szum drzew i pędzącego strumienia... Żadnych samochodów, żadnego zgiełku ulicy, czy rozmów ludzi (przy stolikach)... Mimo ciężaru na plecach szliśmy z uśmiechem na ustach 😊 No pewnie ja trochę, jak zwykle Henriemu nadawałam 😉 ale nie za wiele - bo nie da się iść i mówić jednocześnie jak ciężko jest złapać dech...

Mężczyzna wędrujący na szlaku Kalidonian pod górę
Henri dzielnie idący w górę

Wędrowiec na szlaku
Wędrowiec z małym workiem ;)


Dochodząc do szosy, zobaczyliśmy namiot rozbity na dziko. Niezbyt dobry pomysł na Cyprze! Szczególnie gdy chce się korzystać z ognia. Na Cyprze są ogromne zagrożenia pożarowe, szczególnie w okresach letnich, więc trzeba być naprawdę uważnym. Mandaty za takie kempingowanie czy rozpalenie ogniska mogłoby kogoś zbankrutować.
W razie zauważenia pożaru dzwońcie od razu pod number 1407.
Innym zagrożeniem takiego dzikiego kempingowania są węże. Tym bardziej zaraz blisko rzeki...


Doszliśmy do szosy i wydawało się, że teraz już będzie prosto w górę i łatwiejsza droga, bo nie będzie już kamieni, na które trzeba uważać, czy potoku, który miejscami trzeba przeskoczyć... zwykła szosa... Jadnak ta stara droga została położona bardzo kręto, a nawet można by powiedzieć, że serpentyną. Słońce było już coraz niżej. W sumie było już ciemno i nie wszystko było dobrze widać. Chcieliśmy jak najszybciej znaleźć się w Troodos i przestać chodzić jakby w tę i z powrotem. Szkoda, że nie było tam jakichś schodów w górę 😉 Henri miał pomysł, aby przejść na skróty na przełaj w górę, ale odwiodłam go od takiego pomysłu 😇 on zawsze chce skrótów a później gorzej na tym wychodzimy.
W końcu doszliśmy wężykiem na samą górę - ufff... Teraz tylko jeszcze kilka kroków i jesteśmy na Troodos Square. Zanim ruszyliśmy dalej w kierunku pola namiotowego, konieczny był odpoczynek i trochę ochłody.


Nikomu nie polecam wchodzić z Platres na Troodos, a już na pewno nie z takimi bagażami!!!

Henri robiący głupie miny przy piwku w czasie odpoczynku na Troodos Square
Odpoczynek przy cypryjskim piwku Keo
(ja miałam świerzy sok pomarańczowy 😊 )


Pole namiotowe, które wybraliśmy znajduje się na około 1600m n.p.m. i jest ono najwyżej położonym polem kempingowym na Cyprze. Do pola kempingowego został nam tylko 1 km i to z górki 😊 więc już nie tak źle 😊. Miejmy nadzieje, że jeszcze nie jest za późno i nas wypuszczą.

Po niedługim czasie dotarliśmy do bramy wejściowej na pole kempingowe (jest on ogrodzony). W budce siedział pan, który dał nam się wpisać do księgi i za opłatą za namiot dostaliśmy numerek i z nim weszliśmy na teren pola kempingowego.


Przeszliśmy w sumie ok. 7 km w ciągu ok. 2,5h (z odpoczynkiem w Troodos).
Według mapy, na której zaznaczyłam trasę, którą przeszliśmy podeszliśmy pod górę 640m i schodziliśmy 82m.


Mapka przedstawiająca naszą trasą


Po wejściu na teren pola kempingowego musieliśmy wybrać gdzie chcemy rozłożyć nasz namiot... Byliśmy bardzo zaskoczeni, ponieważ spodziewaliśmy się małego pola kempingowego z wieloma namiotami i samochodami jeden przy drugim a tutaj czuliśmy się jakbyśmy spacerowali przez las, w którym na dużym terenie w oddali od siebie są ustawione pojedyncze kampery czy namioty. Szliśmy szeroką krętą drogą i szukaliśmy odpowiedniego miejsca dla siebie.

Znaleźliśmy ciekawe poletko w pobliżu miejsca na ognisko. Widać, że niedawno ktoś też tutaj był.
Oczyściliśmy podłoże z szyszek i z kamieni, rozłożyliśmy namiot i wbiliśmy w ziemie przy swoim namiocie numerek, który dostaliśmy przy wejściu na pole kempingowe.

Henri zabrał się za rozpalenie ogniska, a ja w końcu musiałam zrobić, chociaż kilka zdjęć.

Mężczyzna rozpalający ognisko
Rozpalając ognisko

Otoczone kamieniami ognisko na wyznaczonym na palenisko miejscu
W tak ciepłą noc mały ogień jest zupełnie wystarczający

Henri przygotowywujący kolację. W tle namiot i dym ogniska.
Przygotowywanie kolacji

Nieziemsko zmęczeni, ale szczęśliwi rozkoszowaliśmy się naturą i blaskiem ogniska. Obchodziliśmy Henriego urodziny więc i winko wypiliśmy.


Mężczyzna siedzący przy ognisku nalewający wino do kubków
W końcu czas na odpoczynek


Mężczyzna odstawiający butelkę wina.
...i urodzinowe winko... 

Uśmiechnięty od ucha do ucha Henri sięga po butelkę wina.
Natura (i winko 😄 ) maluje uśmiech na twarzy


Usnęliśmy jak małe dzieci pewnie już ok. 23, najdalej koło północy. Spaliśmy twardo, aczkolwiek krótko. Bo już ok. 4.30 wybudziliśmy się wraz ze wschodzącym słońcem. Nie mogliśmy już spać, więc postanowiliśmy zwiedzić teren i zobaczyć gdzie tak naprawdę jesteśmy. Wspaniałe są takie poranki... Pobudka wraz z budzącą się do życia naturą...

Konary sosen na Polu Kempingowym w Troodos.
Nasze polekempingowe jest położone na terenie Narodowego Parku Leśnego Troodos pełnego majestatycznych sosen

Budzący się dzień...

Pole kemoingowe, na którym byliśmy, jest położone na zboczu góry i z niektórych miejsc tutaj są naprawdę przepiękne widoki rozciągające się na przeciwlegle góry! Wspaniale budzić się i od razu mieć taki widok. Obiecaliśmy sobie, że następnym razem przyjedziemy tutaj co najmniej na tydzień...

To chyba najlepsze miejsce na ucieczkę od żaru upalnego lata, wyciszenie i relaks na łonie natury. Tutaj czas stanął w miejscu.

Makro szyszki na poszyciu leśnym

Szyszki


Wszyscy jeszcze spali, a my sami sobie po cichu siedzieliśmy i obserwowaliśmy krajobrazy, ptaki...
Wpatrywaliśmy się w korony drzew i niebo z pozycji leżącej. Po prostu chłonęliśmy naturę!

Korona drzewa

Sójka siedząca na gałęzi drzewa

Około 100 metrów od nas, ktoś miał ustawiony mały obóz - kamper, namiot, kuchnia i hamak rozwieszony pomiędzy drzewami. Spokojnie leżeli w cieniu drzew i czytali książki... Bajka...
Szkoda, że nie zrobiłam im zdjęcia (nie chciałam naruszać ich prywatności). Maży mi sie taki hamak... W takim otoczeniu inspiracja sama przychodzi...

Po porannym spacerze po terenie pola kempingowego byliśmy w szoku, jak jest tam czysto. Okazało się również, że jest ono dużo większe, niż nam się wydawało!


Poniżej zdjecia niektórych przyczep kempingowych zaparkowanych na terenie tego pola:

Przyczepa kempingowa zaparkowana na polu namiotowym w Troodos





Na polu kempingowym w Troodos znajdziesz wiele udogodnień: łazienki z toaletami i prysznicami, line elektryczne z możliwością podłączenia się do prądu, miejsce piknikowe z ławkami i stołami, wodą pitną, a także miejsca do grillowania czy miejsca na ogniska. Obok pola kempingowego znajduje się również restauracja. Jest tutaj wystarczająco miejsca dla 170 namiotów czy kamperów i 650 osób. Chyba jest ono najlepsze i najczystsze z tych, które dotąd widziałam na Cyprze.

Mężczyzna nakładający na patelnię jedzenie do odgrzania.
Henri przygotowujący śniadanie

Uśmiechnięty chłopak pilnujący jedzenia podgrzewanego na patelni.
Szef Kuchni

Nasz pobyt tutaj zakończył sie zbyt szybko. Aż żal człowiekowi opuszczać to miejsce i wracać do codzienności!
Wróciliśmy do centrum Troodos i poszliśmy usiąść sobie w kawiarni z widoczkiem aby jeszcze chwilę nacieszyć oczy przepięknymi krajobrazami. Do Limassol przyjechaliśmy popołudniowym autobusem.

Niesamowicie zadowolony i uśmiechnięty ale zmęczony Henri.

 
Powrót do tych wspomnień i napisanie dla Was relacji z tej wyprawy sprawiły, że bardzo mocno zatęskniłam za lasem a jeszcze bardziej za spaniem pod namiotem. Mimo kończącego się sezonu letniego być może uda nam się jeszcze w tym roku na taki kemping pojechać.




Informacje praktyczne:
Dojazd autobusem z Limassol - 1,5eur (w jedną stronę)

Nocleg na polu kempingowym - 5 eur od namiotu (niezależnie od jego wielkości i maksymalnie dla trzech osób).
Pole jest otwarte od maja do końca października (w zależności od pogody).
Znajduje się tylko 1km za Troodos Square, przy drodze na Panios Amiantos. 
Wejście na pole kempingowe znajduje się z prawej strony drogi, naprzeciw wejścia do bazy wojskowej.


W Troodos jest jeszcze kilka pól namiotowych: Kampi tou Kalogirou, Platania Camping Site i również w górach Troodos ale w dystrykcie Paphos - Stavros tis Psokas.



A jak to jest z Wami? Lubicie nocować pod namiotem? A może byliście już na Cyprze na którymś z pól kempingowych? Zastanawialiście się nad taką formą spędzenie tutaj swoich wakacji? Podziel się swoimi wrażeniami poniżej proszę.



Przypnij w Pinterest!
    Pod namiot do Troodos  - Troodos Camping  Site



@2019 by Ewelina Kur (Vienewi). All rights reserved.

0 comments:

Mosty w Trimiklini, miniaturowe domki i piękny krajobraz Moniatis


Zanim wyruszyliśmy na ten geocaching długo się zastanawiałam gdzie mamy pojechać. Tym razem poza Trimiklini bardzo przyciągały mnie do siebie takie miejsca jak Akrotiri, okolice White Rocks i Gouvernors Beach, Paraklishia i kilka innych. Ponieważ byliśmy już wymęczeni słońcem i upałami, tym razem chcieliśmy wybrać się gdzieś trochę wyżej, aby temperatury były niższe i spacer przebiegał w cieniu. Nie chcieliśmy też wstawać zupełnie z samego rana, aby Henri mógł odespać trochę po pracy. W ostatniej chwili dowiedział się, że będzie miał wolne i skończył dopiero o 5 nad ranem. Samo Troodos nie wchodziło więc w grę. Wymyśliłam sobie, że Trimiklini będzie idealne 😂 - jest położone wyżej i pomosty, do których mieliśmy iść, położone są na zalesionym terenie. Myślałam więc, że schowamy się przed słonkiem. Postanowiliśmy też zrobić tylko 2 a może 3 kesze (do zdecydowania na miejscu) więc miał być krótki i niemęczący spacer 😉 Ale jak wyszło to zobaczycie dalej. 😊

Zdjęcie przedstawiające podwójny most w Trimiklini, widziany z werandy piekarni Sigma.
Podwójny most w Trimiklini widziany z werandy Sigmy

0 comments:

Co warto zobaczyć w samym Pafos?

Często pytacie “Co warto zobaczyć w Pafos?” albo “Co trzeba zobaczyć?” dlatego zdecydowałam się napisać ten artykuł. Miejsc do odwiedzenia jest naprawdę wiele (nie mówiąc o wspaniałych sposobach spędzenia czasu) i na pewno nie da się wszystkiego zobaczyć w jednym dniu. Jakby ktoś chciał większość miejsc zobaczyć to nawet kilka dni będzie mało 😉
Uwielbiam Pafos i tak naprawdę trudno mi się było ograniczyć tylko do kilku miejsc wartych zobaczenia. Myślę, że wszystko zależy od tego, jakiego typu turystą się jest, co nas interesuje i jak lubimy spędzać czas wolny...
Moje posty na temat tego “Co warto zobaczyć?” postanowiłam podzielić na kilka mniejszych - tym razem opowiem wam - co jest do zobaczenia w samym Pafos, a okolice Pafos (pobliskie wioski) i dalsze miejsca w obrębie tego samego dystryktu będą już innym razem.


Fort w Paphos sfotografowany w świetle zachodzącego słońca nad brzegiem niespokojnego Morza Śródziemnego.
Zamek w porcie Kato Pafos

1 comments:

Geocaching na szlaku Artemis w Troodos

Czyż nie jest tak, że za każdym razem, kiedy robi się naprawdę gorąco i już zmęczymy się upałami to nic innego nam się nie marzy jak zmiana klimatu? Niektórzy pewnie z utęsknieniem oczekują nadejścia chłodniejszych pór roku czy nawet samej zimy.
W takie dni nawet kilka stopni może być ogromną różnicą. Na Cyprze wspaniałe jest to, że aby uciec od skwaru słońca i gorącego piasku wystarczy wsiąść w samochód i w niecałą godzinę drogi jesteśmy w górach 😃 a tam z reguły jest o co najmniej 8stC mniej. Dużo łatwiej o znalezienie cienia i powietrze jest jakby bardziej rześkie. Troodos przyciaga wielu miłośników wędrówek pieszych, górskich widoków i zapierających dech w piersiach krajobrazów. My również zaliczamy się do tych osób którzy z utęsknieniem czekają na kolejny spacer po górskich szczytach. Tym razem zapraszamy Was na wspólny hike po szlaku Artemis w Troodos.

Hiking w Troodos: ścieżka przyrodnicza Artemis

0 comments:

Spacer wybrzeżem Kato Pafos

Na kolejną naszą wyprawę geocachingową wybraliśmy się do Pafos. Były to nasze pierwsze poszukiwania keszy w tym mieście. Bardzo już stęskniliśmy się za naturą, więc postanowiliśmy pospacerować wzdłuż zachodniego wybrzeża Kato Pafos. Wybierając się tutaj, mieliśmy nadzieję na kolejny wspaniały, relaksujący dzień i jak zwykle Pafos nas nie rozczarowało!

Spacer wzdłuż Parku Archeologicznego w Kato Pafos

0 comments:

Grobowce Królów w Pafos na Cyprze


Słynna starożytna nekropolia „Grobowce Królewskie” (ang. Tombs of The Kings, gr. Tafoi ton Vasileon) jest jednym z najbardziej atrakcyjnych miejsc w okolicy Pafos i jednym z najważniejszych stanowisk archeologicznych na Cyprze, które zostało wpisane na listę Światowego Dziedzictwa Kulturowego UNESCO (razem z całym miastem Kato Paphos) już w 1980 roku.

Grobowce Królów (Tombs of the Kings)

0 comments:

Nikozja poza murami Starego Miasta

Nikozja - ostatnia podzielona stolica na świecie, Zielona Linia z drutami kolczastymi, przejścia graniczne, weneckie mury starego miasta, wąskie uliczki, tradycyjne i stare domy, zabytki, stare kościoły, muzea... wszystko w obrębie Starego Miasta. Ale czy to wszystko, co jest warte zobaczenia w Nikozji (południowej)? Czy nie ma nic więcej?

Wybierz się z nami na spacer poza mury Starego Miasta i przekonaj się sam...

Widok na Nikozję z Obserwatorium i Muzeum w Wieży Shacolas

0 comments:

Góra Krzyża i klasztor Stavrovouni


Podróżując autostradą z Limassol w kierunku Larnaki, Nikozji czy też na odcinku Larnaka - Nikozja na pewno zwróciliście uwagę na wielką górę, na której szczycie jest coś wybudowane. Nie zastanawialicie się - Co się tam znajduje? Czy to jest jakiś zamek? A może więzienie albo klasztor? Ta zagadka rozbudza wyobraźnię...

Klasztor Stavrovouni na tle błękitnego nieba, sfotografowany z pomiędzy gałęzi sosny.
Klasztor Stavrovouni, Pirga (Πυργά), Larnaka, Cypr


0 comments:

Geocachingowy spacer w Narodowym Parku Leśnym - Pano Polemidia


Wyobraź sobie, że za oknem ptaszki śpiewają, grzeje słoneczko i powiewa ciepły delikatny wiatr... i jak tu usiedzieć w domu, gdy natura wzywa?! Trzeba pójść na spacer gdzieś w zielone tereny, z dala od zgiełku i szumu miasta...
Na naszą kolejną wyprawę geocachingową chcieliśmy się wybrać właśnie w takie miejsce, aby odpocząć od miasta i ludzi. Wybraliśmy więc tereny poza miastem, ale jednocześnie takie, do których wciąż nie tak trudno jest dotrzeć autobusem.

Narodowy Park Leśny Pano Polemidia

0 comments:

Wspinanie na Cyprze - Gerakopetra, Ineia

Minęło już 8 lat, odkąd to po raz pierwszy pojechałam na wspinaczkę skałkową. Od tamtej pory nie wspinałam się zbyt wiele razy (tylko 12 razy byłam na takich spotkaniach wspinaczkowych), nie jestem doświadczonym wspinaczem, ale uwielbiam wspinaczkę i zostawiła ona w moim sercu ogromny ślad. Kiedy znajdowałam się na ściance, za każdym razem czułam się, jakbym wracała do domu. Smutek mnie jednak ogarnia, jak pomyślę, że nie wiadomo czy jeszcze kiedyś będę mogła wrócić na ściankę i ostatnie lata trochę wyparłam ze swojej pamięci te wszystkie wspomnienia. Na ostatniej imprezie spotkałam jednak koleżankę, którą poznałam w czasie mojego pierwszego spotkania wspinaczkowego (w sumie tylko przy takich okazjach miałyśmy okazję się spotykać) i chyba to obudziło we mnie chęć podzielenia się z Wami tymi wspomnieniami.

Doświadczony wspinanacz na Gerakopetrze (maj 2015)

0 comments:

Ukryta perełka Limassol - jaskinia z kapliczką Świętej Barbary

To jest coś niesamowitego, że przez tyle czasu mieszkam w Limassol i nawet nie wiedziałam, że taka kapliczka w jaskini tutaj istnieje. To było prawdopodobnie w czasie kiedy poznawałam bliżej Amathus (czy Amatus) i jego historię, kiedy ktoś przy okazji rozmowy powiedział mi, że na górze po prawej stronie od Amathus znajduje się kapliczka Świętej Barbary. Próbowałam ją znaleźć kilka razy i wjeżdżałam skuterem na samą górę, ale niestety nie udało mi się jej odnaleźć. Dopiero w 2017 roku dzięki geocachingowi w końcu trafiłam w odpowiednie miejsce.

Kapliczka Świętej Barbary w jaskini

0 comments:

Tajemnicza wioska Lofou

Po przeprowadzce na wybrzeże bardzo nam brakowało gór i tego klimatu tradycyjnych wiosek. Wsiedliśmy więc w samochód i pojechaliśmy przed siebie drogą w kierunku Troodos. Jako że było już późno i wkrótce dzień miał dobiegać końca, wiedzieliśmy, że nie będziemy mieli wiele czasu na długie zwiedzanie. Postanowiliśmy poodkrywać jakieś wioski znajdujące się bliżej Limassol.

W drodze do...

0 comments:

Somewhere In Cyprus Insta